sobota, 11 lutego 2017

Noworoczne wariactwo, lepiej późno, niż później i ogarnianie życia – styczeń w pigułce #1

Styczeń zawsze kojarzył mi się z takim miesiącem, którego nie ma. Zaczyna się rok, trzeba wrócić do obowiązków, znowu przystosować, domknąć stare sprawy… I 31 dni mijało błyskawicznie. Nie tym razem.

Czekałam na koniec stycznia, jak nigdy. Większość czasu byłam maksymalnie zestresowana i w totalnej paranoi. Słusznie, nie słusznie…. Męczy mnie to, że pewne rzeczy ciągle przede mną, losy się ważą i nie mam pojęcia, co zrobię, jeśli nie uda mi się to, co musi. Ale pewnie znów wybiegam odrobinę za daleko w przyszłość.



piątek, 10 lutego 2017

Green Day w Krakowie – spełniam marzenie sprzed lat?

Gdyby ktoś 12 lat temu zabrał mnie na koncert Green Day, to umarłabym ze szczęścia. Pamiętam, że prosiłam rodziców, ale nie brali takiej opcji pod uwagę, muzycznych znajomych nie miałam, koncert przepadł. Na szczęście nie na zawsze.