sobota, 24 grudnia 2016

5 minut do Świąt

Święta za minutkę. I tak sobie myślę… (a że myślę za dużo…). Może warto coś zapisać?


Nasza choinka, jakąś godzinę temu...

Grudzień mnie zaskoczył (jak wszystkie powakacyjne miesiące w tym roku), a ponieważ grudzień zawsze lubiłam, więc jego nadejście przyjęłam trochę łatwiej. Czas przed Świętami upłynął wyjątkowo szybko, no i proszę – TO JUŻ. A Mamusia mówiła, że trzeba się spieszyć. Sprzątamy, ogarniamy, NIE ZDĄŻYMY, a świat się przecież zawali, jeśli będzie gdzieś odrobina kurzu albo jedno danie wigilijne za mało.

Tak sobie na to patrzę (nie, no, trochę też pomagam) i zastanawiam się jak jest w innych domach.

Jakiś czas temu obserwowałam starszą panią, która zachwycała się choinką. Mówiła, że jest taka piękna i stale przychodziła ją podziwiać. Choinka ta była w moim odczuciu zupełnie przeciętna, więc mój mózg oczywiście dorobił sobie teorię, że owa pani spędza święta samotnie. Pewnie to nieprawda, ale z drugiej strony – to jedna z możliwości. I znowu myślę… Myślę o wszystkich osobach, które nie mają z kim dzielić tego czasu. Myślę, czy da się to jakoś zmienić. Myślę i nie wiem. Jest mi przykro, ale co komu po tym.

Zastanawiam się też co z ludźmi, którzy świąt nie obchodzą w ogóle. Dla znacznej części osób Boże Narodzenie jest oderwane od religijnego przeżycia, ale przecież są też inne wyznania i osoby, które po prostu nie chcą świętować, nawet bez religijnego kontekstu.



Unikanie Świąt musi być strasznie trudne, skoro już po pierwszym listopada z witryn sklepowych wyskakują Mikołaje i renifery, a miasta są świątecznie przystrojone. To może strasznie irytować albo smucić. Z drugiej strony, kiedy A., która świąt nie obchodzi ze względu na swoje wyznanie, przychodzi do nas w czasie około świątecznym, ekscytuje się świątecznymi drobiazgami. Ostatnio nawet pytała o przepis na pierniczki i pomagała nam je dekorować. Aż chciałoby się jej pokazać, jak fajnie jest czekać i cieszyć się tym wszystkim. No ale przecież nie mogę.

W telewizji miliardy świątecznych reklam, w sieci poradniki – co kupić, jak ugotować,  czego nie robić przy stole i co trzeba mieć, żeby święta były udane. Na cholerę to wszystko?



Święta w moim domu są totalnym chaosem (odrobinę większym, niż codzienne życie). Mama powtarza, że nie zdążymy, chociaż nie wiadomo dokładnie na co i z czym. Pierwsza gwiazdka jest przecież bardzo umowna, a nic się nie stanie,  nawet, jeśli o czymś zapomnimy. Tata zwykle w wigilijny poranek sprawdza światełka choinkowe, które najczęściej nie działają (tyle razy ten sam numer, a ciągle śmieszy). Michuś, z charakterystycznym dla siebie dystansem, robi sporo rzeczy w kuchni. Wszystko dokładnie, ale szybko, żeby, w chwili nieuwagi, wymknąć się do komputera. A ja… cóż. Trochę się krzątam, trochę pomagam albo chociaż udaję. Nagrywam i robię zdjęcia. Patrzę na to wszystko z poczuciem, że kocham ten nasz chaos. Bo jest nasz i jesteśmy my.

Jeszcze wczoraj nie do końca wiadomo było, gdzie i w jakim składzie spędzimy te Święta. Właściwie to ciągle kwestia dyskusyjna. Ale czy to w ogóle istotne? Super, że dom jest ustrojony, super, że talerze pełne i prezenty fajne. Ale nawet jeśli nie byłoby tego wszystkiego, a bylibyśmy my, to wiem, że Święta i tak przeszłyby to historii, jako udane. Pewnie znowu ktoś powie coś głupiego, znowu coś się rozleje i znowu będziemy udawać, że znamy wszystkie zwrotki kolęd. Zagramy w planszówkę, obejrzymy ten sam film i zjemy za dużo. Niektóre tradycje warto podtrzymywać.



Chociaż nie jestem w punkcie życia, w którym bym chciała i wiele spraw strasznie mnie dołuje, doceniam to, co mam. Cieszę się, że jestem częścią naprawdę cudownej Rodzinki i spędzę z nią kolejne niezapomniane Boże Narodzenie. Cieszę się, że będziemy razem, tak po prostu. Dziękuję, że jesteście.

Jeśli jeszcze ogarniacie jakieś nieistotne świąteczne sprawy, odpuście. Nie jestem ekspertem od przygotowań, w  gotowaniu częściej przeszkadzam, niż pomagam, a w swoim pokoju zamiast porządku, zrobiłam większy bałagan. Ale jeśli mogę Wam coś doradzić, jeśli macie taką możliwość – spędźcie ten czas z bliskimi osobami, tak naprawdę. Bez siedzenia z telefonem i odliczania czasu do końca kolacji. Pogadajcie, zróbcie coś wspólnie. W moim odczuciu, dzielenie tego czasu z ważnymi osobami jest istotą Bożego Narodzenia.

Gwiazdka 2015


Wesołych Świąt Wam wszystkim.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz