sobota, 11 czerwca 2016

Włodkowe rozmyślania - 'Kropki' Włodka Markowicza

Stwierdziłam wczoraj, że noce zrobiły się za krótkie. Słońce wstaje zanim zdążę się położyć. Ale muszę przyznać, że wschody są naprawdę piękne. Dowód poniżej. Tymczasem za oknem ciemno i (chwilowa) jesień. Idealne warunki do pisania.


Włodek, jak większość współczesnych „głosów młodego ludu”, to człowiek mieszkający na youtubie. Pewnie nie wiedziałabym o programie Lekko Stronniczy, gdyby nie mój brat. Czasem oglądałam z nim coś przy okazji. Później pojawiła się książka, całkiem niezła, zainteresowała mnie bardziej niż filmiki.

W końcu mała-wielka produkcja Włodka – Kropki. Intrygujące, chociaż przyznaję, że jego filmików też nie śledzę jakoś specjalnie. Tylko, że pojawiła się kolejna książka. Pojawiła się też w moim domu. Chciałam przeczytać coś lekkiego, szybko, więc zabrałam Kropki z półki Michała. Szybko może i tak, ale ku mojemu zaskoczeniu wcale nie było lekko.


Trudno sklasyfikować tę książkę. Nie jest to poradnik, nie jest to prawda oświecona. To raczej zbiór rozważań na różne tematy. Czasem Włodek wydaje się trochę zbyt „natchniony” (#włodekkaznodzieja2016), czasem pisze o banałach, czasem urywa myśl, zanim zdąży rozwinąć temat. Trochę mnie to denerwowało, ale…

Ostatecznie wszystkie niedoskonałości tej publikacji nie są istotne.

Prawdopodobnie celowe.

To jest książka do myślenia.

Do pogadania ze sobą.

Do przepracowania pewnych tematów w swojej głowie.

Nie wiem czy była mi potrzebna. Czytając myślałam o tym, że mam wiele wspólnego z autorem i sama z siebie myślę o wielu sprawach, o które on poruszył. Było to dla mnie bardziej przypomnienie, niż odkrycie czegoś zupełnie nowego. Ale i tak – ważne przypomnienie.

Włodek bardzo dużo mówi o duchowości, relacjach z innymi czy byciu wiernym sobie. Kojarzy się to z wiadomością od kumpla, który chce pogadać z tobą o różnych sprawach. Widać, że jest to człowiek, który czegoś doświadczył i jest na konkretnym „poziomie wtajemniczenia” – ten lekki patos może przeszkadzać, nie każdy lubi też takie około filozoficzne tematy. Myślę jednak, że Włodek i jego wielowątkowe Kropki mogą komuś pomóc albo zainspirować do spojrzenia na świat inaczej, chociaż przez chwilę.

Zgaduję, że książka ta trafi głównie do młodych osób. I dobrze – może dzięki niej ktoś odważy się żyć po swojemu? Z drugiej strony czy przeczytanie czegoś może mieć aż taką moc sprawczą? Czy faktycznie widzimy tylko to, co już mamy w sobie?


Nie wiem. Nie wiem, ale warto próbować. Dla mnie czytanie Kropek było z jednej strony oczyszczające, z drugiej trochę bolało. Na niektóre tematy spojrzałam z nowej perspektywy, inne były mi bardzo bliskie. Większość wywołała u mnie wewnętrzne dyskusje.

Jeśli boicie się myśleć, to nie czytajcie. Jeśli boicie się innych rzeczy, być może ta książka pomoże Wam zmniejszyć lęki. Nie jest to wielka filozofia, nie jest to nic odkrywczego, ale dobrze się to czyta i dobrze się o tym myśli. Ot, tak, bez zobowiązań, a jednak z sensem.

I jeszcze bonus – do każdego rozdziału dobrana jest piosenka, a pełnej play listy możecie posłuchać tu. Bardzo klimatyczna, idealna do rozmyślań. Właśnie słyszę ją w tle.

*


Minęło parę dni, obejrzałam większość włodkowych filmików, kilka wywiadów. Tematy, które poruszył w książce są podsumowaniem tego wszystkiego, o czym od niedawna mówi. Tak naprawdę jego przesłanie sprowadza się do tego żeby być dobrym człowiekiem. I dobrze. Jeśli uda mu się sprowadzić kogoś na dobrą drogę chociaż odrobinę, to może uznać misję za udaną. Trzymam za niego kciuki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz