wtorek, 7 lipca 2015

Lato z Minionkami

Czujecie to? Lato się zaczęło! Może dni nie są aż tak ciepłe, jak mogłyby być, może nie wszystko układa się idealnie, ale… Mimo tego, że lato nigdy nie było moją ulubioną porą roku nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek tak bardzo czekała na wakacje jak ostatnio. Moje relacje z uczelnią strasznie się pogorszyły i ogólnie rzecz biorąc nie działo się najlepiej. Dlatego ciągle nie mogę uwierzyć, że w końcu mam spokój. Łapię oddech i korzystam z tego ile się da. Między innymi z tego powodu powstaje ten lekki, wakacyjny wpis.



Czy jest ktoś kto nie słyszał jeszcze o Minionkach? Te przesympatyczne żółte stworzonka opanowały świat i podbiły serce niejednej osoby. Moje także. Wiele osób usłyszało o nich dopiero przy okazji premiery najnowszego filmu, jednak po raz pierwszy pojawiły się one w animacji Jak ukraść księżyc i Minionki rozrabiają (jak to zwykle bywa polscy tłumacze nieźle zinterpretowali tytuły – oba te filmy nazywają się w oryginale Despicable me, co znaczy tyle co „nikczemny ja”).

Moje pierwsze spotkanie z Minionkami miało miejsce (jeśli wierzyć mojemu filmwebowi) 4 lata temu. Kupiłam w ciemno Jak ukraść księżyc w prezencie dla moich sąsiadów, późnej pożyczyłam film od nich. Animacja bardzo mi się spodobała, chociaż tak naprawdę w pełni doceniłam ją po ponownym obejrzeniu.



Dwa pierwsze filmy to historia złoczyńcy Gru, który aby zrealizować swój plan i ukraść księżyc, postanawia adoptować trzy małe dziewczynki, mające mu to ułatwić. Kolejna część to kontynuacja tej opowieści. W filmach tych Minionki stanowiły tło dla właściwej akcji. Dopiero w najnowszej produkcji stały się one głównymi bohaterami.

Spotkałam się z opiniami, że najnowsza część przygód Minionków nie nadaje się dla dzieci. Powiem szczerze, nie wiem co o tym sądzić. Z pewnością dzieci nie wyłapią chociażby historycznych aluzji i popkulturowych niuansów, których jest w filmie naprawdę sporo. Ale czy faktycznie jest tam coś takiego, czego powinni obawiać się rodzice oglądając film z dziećmi? Nie wydaje mi się. Że niby sala tortur została przedstawiona w dziwnym świetle? Może, ale historia jest utrzymana raczej w słodkim klimacie. Ok, są czarne charaktery, jest „zło”, ale w której bajce ich nie ma? Przypominam sobie moje ulubione filmy z dzieciństwa i wydaje mi się, że poruszano w nich często naprawdę trudne tematy, w mocny sposób. I nie mam poczucia, że negatywnie wpłynęły na moją dziecięcą psychikę. Tak czy inaczej – to rodzice powinni ostateczne decydować, czy film jest odpowiedni dla ich dziecka.

Wracając do mojej małej minionkowej obsesji… Wpadłam w nią całkowicie. Zgromadziłam naprawdę sporo gadżetów z filmu i chętnie przygarnę jeszcze kilka… ;) Cóż, od moich dziecięcych czasów Kubusia Puchatka nie wpadałam raczej w manię kolekcjonowania takich rzeczy, ale tym razem uznałam, że skoro kilka minionkowych drobiazgów ma polepszyć moje samopoczucie, to dlaczego nie? Zamieszczam tu zdjęcia, na których możecie podziwiać moje Minionki :D




Wszystkie trzy filmy bardzo polecam, ja jestem ich fanką i z pewnością jeszcze nie raz je obejrzę. Zachęcam do oglądania zwłaszcza starszych widzów, bo czasem fajnie poczuć się jak dziecko… ;)  

P.S. Od niedawna mam konto na instagramie, zapraszam: https://instagram.com/cultureforme/.   

5 komentarzy:

  1. Zaminionkowało Cię na dobre.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaak :D Minionki :) To juz nie jest moda - to styl życia :D Pozdrawiam i niechaj Minionkowe lato będzie z nami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :D Również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Nie miałam okazji obejrzeć jeszcze minionków, ale Jak ukraść księżyc <3<3 trochę się obawiam filmu tylko o minionkach bo wydają się męczące w dużych dawkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Jak ukraść księżyc' jest super, 'Minionki' trochę słabsze, ale też bardzo dobrze się ogląda. Na letnie leniwe popołudnie polecam jak najbardziej ;)

      Usuń