wtorek, 28 lipca 2015

Dzień z Nicole Kidman

Jeeej! Po raz kolejny piszę podczas specyficznej pogody – na zmianę pada deszcz i grad, przeplatając się z przebłyskami słońca. Przypominam – wciąż trwa lipiec. No właśnie.

Dziś parę słów związanych z moją małą tradycją. Od kilku lat każdego 28 lipca oglądam film albo kilka filmów z udziałem Nicole Kidman. Jak to się zaczęło, tego Wam nie zdradzę, ale bardzo polubiłam ten zwyczaj i staram się go podtrzymywać.


Źródło: materiały prasowe

czwartek, 23 lipca 2015

Sopot Film Festival 2015

Wakacje w pełni. Cieszę się tak, jakbym pierwszy raz w życiu miała wolne. Nie rozumiem tego, ale cieszę się, że się cieszę. Tak jest najlepiej.

Lato to świetny czas, żeby nadrobić filmowe zaległości. Niekoniecznie siedzieć w domu przed telewizorem czy komputerem, ale wybrać się do kina plenerowego albo poszukać festiwalu filmowego  w okolicy. Jedną z takich imprez w Trójmieście jest Sopot Film Festival.

Źródło: materiały prasowe

poniedziałek, 20 lipca 2015

The Last of Us - umiem strzelać, lubię grać

Znowu leje. Nie wiem dlaczego ostatnio aż tak zwracam uwagę na pogodę. Lato-nie lato trwa, jeśli brakuje go za oknem, to możecie popatrzeć chociaż na letnią scenerię na blogu. Kiedy pogoda nie dopisuje, przynajmniej mamy idealne warunki żeby w coś zagrać.

Źródło: materiały prasowe

wtorek, 14 lipca 2015

Era Open'era

Lato-nie lato. Kiedy to piszę za oknem leje, a ja siedzę w łóżku z kubkiem herbaty i czuję się, jak gdyby był środek jesieni. Nie żebym narzekała, mój nastrój doskonale pasuje do pogody, więc właściwie wszystko jest ok. Zupełnie jak na tegorocznym Open’erze. No. Czyli dobrze, ale… Niezupełnie.




wtorek, 7 lipca 2015

Lato z Minionkami

Czujecie to? Lato się zaczęło! Może dni nie są aż tak ciepłe, jak mogłyby być, może nie wszystko układa się idealnie, ale… Mimo tego, że lato nigdy nie było moją ulubioną porą roku nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek tak bardzo czekała na wakacje jak ostatnio. Moje relacje z uczelnią strasznie się pogorszyły i ogólnie rzecz biorąc nie działo się najlepiej. Dlatego ciągle nie mogę uwierzyć, że w końcu mam spokój. Łapię oddech i korzystam z tego ile się da. Między innymi z tego powodu powstaje ten lekki, wakacyjny wpis.