wtorek, 24 marca 2015

Lao Che powraca!

Przybywam do Was z porcją nowych muzycznych wrażeń! Dziś trochę o Lao Che i nowej płycie Dzieciom. Muzykę tego zespołu poznałam dobrze dzięki mojemu bratu, który jest jego fanem. Cieszę się, bo moim zdaniem jest to jedna z najlepszych grup polskiej alternatywy. Warto się zapoznać z tą twórczością, chociaż na początku może wydawać się trudna. Kiedy się z nią oswoi, zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem. 


Lao Che ma na swoim koncie sześć albumów studyjnych, wielu osobom kojarzy się jednak przede wszystkim z płytą Powstanie Warszawskie. Ok, temat jest ważny, a jak wiadomo Polacy uwielbiają nawiązania do historii. I chociaż płyta ta jest naprawdę dobra, to trochę szkoda, że pozostałe albumy nie są aż tak rozpoznawalne. Moim zdaniem późniejsza twórczość jest ciekawsza, widać, że zespół się rozwija, a Powstanie Warszawskie było dopiero drugim wydawnictwem w ich karierze.   

Moją ulubioną płytą Lao Che jest Soundrack. Ma w sobie coś… hipnotycznego. Z jednej strony w tekstach poruszane są trudne tematy, z drugiej natomiast, dzięki warstwie muzycznej przy wielu kawałkach można poczuć się jak na dobrej imprezie. W pewien sposób codziennie mam styczność z Soundtrackiem, bo budzi mnie piosenka Dym. Jednak moim faworytem jest niesamowicie klimatyczny utwór Idzie wiatr. Polecam słuchać po ciemku przy kiepskiej pogodzie.




Lao Che łączy w swojej muzyce wiele gatunków, uzyskując dzięki temu niepowtarzalne brzmienie. Ale to teksty lidera grupy – Spiętego sprawiają, że Lao Che to Lao Che. Są tak interesujące, że można byłoby napisać o nich niejeden artykuł, interpretując je na różne sposoby. Spięty w inteligentny sposób bawi się językiem, dzięki czemu powstają piosenki z treścią – nie tylko dobrze brzmią, ale także dają do myślenia. Często porusza tematy związane z wiarą i religijnością, relacjami damsko-męskimi, czy nawiązuje do literatury. Myślę, że każdy znajdzie w jego poezji coś dla siebie. Bo co do tego, że Spięty jest jednym z najlepszych poetów wśród muzyków nie mam żadnych wątpliwości.

Niecałe trzy tygodnie temu ukazało się najnowsze dzieło zespołu płyta Dzieciom. Wyróżnia się na tle reszty dyskografii swoją niewymuszonością – jest to dojrzałe, świadome granie, które wydaje się naturalnym procesem dla muzyków. Z resztą jak można dowiedzieć się z wywiadu w marcowym numerze magazynu Teraz Rock proces pracy nad albumem przebiegał inaczej niż zwykle, panowie wyjechali i grali ot, tak, bez zbędnego napięcia. Opłaciło się – powstała naprawdę dobra płyta. Jak wskazuje tytuł dedykowana dzieciom muzyków. Pomysł bardzo fajny, chociaż pewnie minie jeszcze wiele lat, zanim dzieciaki zrozumieją jej treść.

Dzieciom rozpoczyna orientalny utwór Dżin. Dalej mamy przebój Tu, królujący od kilku tygodni na Liście Przebojów Trójki. Doskonały przykład świetnego tekstu i charakterystycznego brzmienia zespołu. Kolejny – Wojenka, aktualnie mój ulubiony z płyty. Następna jest – oparta na charakterystycznym, niepokojącym rytmie – Znajda. Bajki o misiu TOM I i II  to wprawiające w melancholię, gorzkie historie pewnego misia. Z kamerą wśród zwierząt buszujących w sieci – najdłuższy utwór z płyty, w którym znów słychać inspiracje orientem. Errata rozleniwiający, spokojny kawałek, w którym Spięty bawi się wokalem (swoją drogą, spokój szybko mija kiedy wsłuchamy się w tekst). Legenda o Smoku to prawdziwa petarda energetyczna. A chciałem o sobie – koresponduje z solową twórczością Spiętego i zamyka album.




Trudno pisać o tej płycie, chociaż jest naprawdę bardzo, bardzo dobra. Myślę, że jeszcze nie raz usłyszymy o niej w tym roku. Zachęcam do słuchania (i czytania tekstów utworów!) nie tylko  z albumu Dzieciom, ale także reszty dyskografii Lao Che, bo to naprawdę bardzo interesujący zespół. Tym samym nie bierzcie przykładu z wokalisty grupy, który przyznał, że płyt nie słucha (nigdy nie przestaną przerażać mnie takie wyznania wśród muzyków). Więcej ciekawostek znajdziecie w marcowym wydaniu magazynu Teraz Rock ;) 

1 komentarz:

  1. A ja lubię ich "Magistrze Pigularzu", ale resztę tez posłucham, zwłaszcza po takiej zachęcie.

    OdpowiedzUsuń