czwartek, 18 grudnia 2014

'Babcia Lo-Fi' – kilka słów na temat odwagi, pasji i starości

Przedświąteczny czas jakoś nie sprzyja pisaniu. W tym roku jest wyjątkowo intensywny, dlatego jakoś nie udaje mi się aktualizować bloga. A w głowie czeka kolejka wpisów…

Dziś kilka słów o filmie dokumentalnym, który udało mi się niedawno obejrzeć. Pokazywano go na kilku festiwalach, pamiętam, że chciałam się na niego wybrać, jednak nie udało mi się to. W sieci go nie znalazłam, ale kanał TVP Kultura zrobił mi niespodziankę i po raz kolejny wyświetlił niedawno Babcię Lo-Fi. Naprawdę warto było czekać.

Źródło: filmweb.pl


Babcia Lo-Fi to historia przeuroczej starszej pani Sigrur Nelsdottir. Wiodła raczej spokojne, typowe życie – wyszła za mąż, urodziła cztery córki, pracowała w różnych miejscach. W wieku 70 lat postanowiła jednak wrócić do swojej pasji z młodości – muzyki.

Sigrur udowadnia, że naprawdę wystarczy odrobina chęci i zaangażowania, żeby realizować swoją pasję. Posiadając zaledwie radiomagnetofon i keyboard wbrew pozorom wiele da się zrobić. Dorzucając do tego kreatywność, pozytywne podejście i kilka dźwięcznych sprzętów kuchennych możemy być królami całego świata. A już na pewno swojego życia.

Kilkaset piosenek, nagranych w zaledwie kilka lat przez starszą kobietę – to może wydawać się abstrakcyjnie. A co powiecie na to, że w pewnym momencie Sigur porzuca swoją muzyczną przygodę na rzecz tworzenia kolaży? I to kolaży nie byle jakich, a takich, które sprzedają się w kilka minut po wernisażu. Bo wernisaże też miała. Tak, wszystko po siedemdziesiątce.

Warto też zwrócić uwagę na formę filmu. Wypowiedzi bohaterki urozmaicane są animacjami, które świetnie ilustrują treści prezentowane w poszczególnych scenach. Codzienność bohaterki przeplata się z wypowiedziami osób, dla których jej twórczość miała szczególne znaczenie. A na Islandii (bo tu spędziła większość swojego życia) kilka takich osób się znalazło.


Film Babcia Lo-fi to historia zwykłej-niezwykłej staruszki, która spełnia swoje marzenia. Udowadnia, że można – bez względu na wiek i okoliczności. Powinna być ona inspiracją dla wszystkich, którzy nie wierzą, że może im się udać. Dla tych, którzy odkładają marzenia na później, mając miliony absurdalnych wymówek typu ‘gdybym tylko był młodszy/zdolniejszy/miał więcej pieniędzy’… I w końcu dla osób starszych, które nie wierzą, że mogą przeżyć jeszcze coś dobrego. Mogą.

Film może także zmienić postrzeganie osób starszych, powinien zmienić. Myślę, że wielu z nas spotkało w życiu niezwykłe starsze osoby. Dziadków, nauczycieli albo sąsiadów, których z jakiegoś powodu podziwiało. Mimo to mam wrażenie, że starsi ludzie często są postrzegani przez młodszych w negatywny sposób. Nie chcę generalizować, bo nie znoszę stereotypów, ale to popkultura wpaja nam, że młodość jest najważniejsza, przez co podświadomie część osób zaczyna tak myśleć. A to przecież nieprawda. Wiele starszych osób jest otwartych na świat i pełnych życia. To, że ich ciało pozwala na trochę mniej, przecież nie ma znaczenia. Powinno czerpać się z ich doświadczenia i doceniać punkt widzenia bo to, że czasem jest on inny, nie oznacza, że jest gorszy.

Jeden z kolaży bohaterki.
Źródło: frontpage.fok.nl
Można być kreatywnym, pełnym życia staruszkiem, ale też zgorzkniałym młodzieńcem. Starsi ludzie są tacy jak wszyscy, a jeśli zdrowie im pozwala potrafią być lepsi od wielu młodszych. Co jakiś czas podziwiam z okna moją sąsiadkę. Ma ona ok. 90 lat, a potrafi przez cały dzień pracować w ogrodzie. Ja nie dałabym rady robić przez godzinę tego, co ona robi niemalże bez przerwy. A później ma siłę pojechać na drugi koniec miasta, żeby sprzedać kwiaty, czy inne ogrodowe zbiory. Niesamowici są również moi dziadkowie, którym nieraz zazdroszczę siły i energii, które czerpią chyba z kosmosu. Mimo zdrowotnych przeciwności losu wciąż są bardzo aktywni. 

Mogłabym jeszcze sporo napisać na ten temat, ale może lepiej niech każdy przefiltruje sobie moje przemyślenia przez swoje doświadczenie. A jeśli macie w pobliżu starsze osoby, to może warto spróbować je lepiej poznać? Możecie odkryć coś, o czym nie mieliście pojęcia, chociażby wiele inspirujących historii, pochodzących z czasów, których nie pamiętacie.

Źródło: i.guim.co.uk

Podsumowując – film bardzo polecam. Niespodziewanie wywołał u mnie przemyślenia, które widać powyżej. Poza tym jest to przyjemne, optymistyczne i bardzo ciekawe kino, więc jeśli tylko będzie taka możliwość oglądajcie Babcię Lo-Fi ;)   


1 komentarz:

  1. ... wzruszyłam się... Od razu przez myśl przebiegły mi osoby dużo starsze ode mnie (a lat mam niemało), o których mogę powiedzieć, że je podziwiam i warte są poznania oraz inspirowania się nimi. Film na pewno obejrzę. Dziękuję za kolejny fajny wpis. Mimo przedświątecznej gorączki z niecierpliwością czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń